wtorek, 25 lutego 2020

Pies w depresji


Tak, z moim psem wszystko w porządku, on nie ma depresji. 
A ze mną jest... różnie. 

Obecnie depresja zajmuje czwarte miejsce na liście najpoważniejszych problemów zdrowotnych świata. Szacuje się, że w 2020 roku zajmie pierwsze miejsce na liście przyczyn zgonów.
W depresji prawie zawsze występuje smutek, jednak bardzo często nie oznacza on depresji. Każdy człowiek bywa czasem smutny, nie wskazuje to jednak na to, że choruje na depresję. Ważne jest jego nasilenie i czas trwania – jeśli ktoś stale (przez większą część dnia, min. 2 tyg.) odczuwa głęboki smutek, który nie podlega w zasadzie modyfikacjom przez zewnętrzne okoliczności, to prawdopodobnie możemy mieć już do czynienia z depresją. Depresja to grupa różnych zaburzeń o podobnych objawach, zarówno psychicznych, jak i fizycznych – obniżony nastrój to tylko jedna z nich.
Cytat podchodzi ze strony wyleczdepresje.pl, gdzie możecie poczytać więcej.

Zacznijmy od tego, że nie jestem psychologiem, pedagogiem, psychiatrą, a z psychologią mam taki kontakt, że z niej korzystam (i jestem w grupie badawczej na pewnym uniwerku...). Uczę się jak na ironię na terapeutę zajęciowego (autoterapia?), ale dopiero zaczęłam, więc niewiele to zmienia.

Depresja (a właściwie podatność na nią) jest dziedziczna, więc towarzyszy mi od dziecka. Myśli S były zawsze. Nawet w snach. Po co żyć, kiedy nie ma się dla kogo, a samego siebie się nie kocha? 


Żyję dzięki psu. 


I nie tylko ja. Pewnie nie tylko ja z twojego osiedla i na pewno nie tylko ja z Twojego psiego światka, co widzę na grupach. Może twój sąsiad Heniek się wahał. Albo sprzedawczyni w sklepie stała przy poręczy mostu. To nie jest śmieszne, to jest tragedia. Tragedia, jaką jest śmiertelna choroba. Nie życzę ci tego, ale to nie jest wirus, tylko stan, więc każdy może być następny. 


Możesz mieć wszystkie ręce i nogi, sprawne oczy i uszy, ale jeśli twój mózg jest chory, to wszystko jest chore.


Nie byłoby mnie tutaj, gdybym nie kochała swojego psa, bo siebie nie kocham. Nie lubię większości swojego życia. Tę pozostałą część wypełniam psami, pieskami i szczeniakami. To mi daje radość, której brakuje mi w życiu. Nie jestem w stanie pojąć osób, które tego nie rozumieją. Po co temu psu tyle rzeczy? Czemu go znowu wyciągasz na dwór? A może tak jak wszyscy jestem samolubna i to, co robię dla mojego psa, robię też dla siebie? I tak suma sumarum wychodzi na to samo.

A co będzie, kiedy twojego psa już nie będzie? Słyszeliście to pytanie? Ja tak. Ale sobie zadawałam inne: Co będzie z moim psem, kiedy mnie zabraknie? Wolę nie znać odpowiedzi na to pytanie, toteż wolę również żyć. Żyć maksymalnie. Do końca.

Powinnam chyba jednak zacząć od tego, że:

Depresję się leczy lekami. Pies nie jest antydepresantem, może pomóc jako dogoterapeuta czy po prostu przyjaciel, ale nie zastąpi leczenia i normalnej psychoterapii. 
 No dobra, ale w czym może w takim razie pomóc pies?

Wyciągnie cię z domu

Jeśli coś się dzieje, nie zostawaj w nim, wyjdź i zabierz psa. Pójdź zaczerpnąć świeżego powietrza np. w parku, gdzie są ludzie i by zebrać myśli. Albo nie zbieraj ich. Jak czasem brak wiadomości to dobra wiadomość, tak czasem niemyślenie jest zdrowsze niż nadmierne myślenie. Zrelaksuj się, odpocznij. Ty niczego nie musisz. Kiedyś usłyszałam pewne zdanie, które w 100% potwierdzam (tak, działa!) i Tobie też polecam w nie uwierzyć:

"Kiedy czegoś chcemy i nie możemy nic zrobić, czasem warto jest po prostu poczekać. Życie jak rzeka popchnie nas samo, może pokrętną drogą, ale do celu".


Da ci powód, by żyć

A kto go będzie wyprowadzał na spacer? A kto go przytuli na kocyku z książką w ręce, kiedy będzie zimno? A kto go zaprowadzi do weterynarza, kiedy zachoruje? A kto przy nim będzie, kiedy będzie się już żegnał, by odejść? Ty. Tak, to możesz zrobić tylko Ty. Biorąc psa, zawarłeś między wami umowę. Masz obowiązek by ją spełnić.

"Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś."

Zawsze będzie czekać na ciebie w domu

Jeśli masz choć jednego psa, to masz jednego przyjaciela wartego dziesiątki ludzi, dlatego nie jesteś sam. Tak naprawdę nigdy nie jesteś, najwyżej ci się tak wydaje. Popatrz ile masz ludzi wokół siebie. Pewnie są jeszcze inni, którzy by chętnie wysłuchali i pomogli, gdybyś poinformował ich o swoich problemach. Może twój dom nie jest idealny, ale jeśli choć jedna żywa istota wita cię w nim z uśmiechem, to masz powód, by zawsze do niego wracać.

"Dom jest tam, gdzie chcą, żebyś został dłużej."

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111

Zobacz, ile pięknych miejsc razem zwiedziliście, ile oddechów synchronicznie wykonaliście, jak często razem biły wasze serca i ile jeszcze możecie zrobić, bo zawsze coś da się zrobić.
Pamiętaj o tym!

 

Kot w pustym mieszkaniu

                    Wisława Szymborska

Umrzeć - tego się nie robi kotu.

Bo co ma począć kot

w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.



Słychać kroki na schodach,

ale to nie te.

Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.



Coś się tu nie zaczyna

w swojej zwykłej porze.

Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.



Do wszystkich szaf się zajrzało.

Przez półki przebiegło.

Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.



Niech no on tylko wróci,

niech no się pokaże.

Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.


1 komentarz: